Kiedy w 2008 r. wymyślaliśmy Memoriał Artura, pojawiła się myśl, żeby poprosić Ryszarda Szurkowskiego o patronat. To było raczej ciche marzenie, bo niby dlaczego najsławniejszy polski kolarz miałby się angażować w małe zawody na drugim końcu Polski. Zadzwoniłam, poprosiłam o rozmowę. Spotkaliśmy się w warszawskich Złotych Tarasach przy kawie. Opowiadałam o moim bracie, jego miłości do kolarstwa, o tym, że miał niewiele ponad 30 lat, gdy zmarł. W podobnym wieku był syn Szurkowskiego, który zginął w zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku.

Zapamiętałam z tego spotkania ciepłego, empatycznego człowieka, o nienagannej sylwetce i takim sposobie bycia. Skromny w taki sposób, po jakim poznać prawdziwe sławy, które nie muszą zabiegać o poklask. Nie miał żadnych wątpliwości i żadnych warunków – nie tylko zgodził się udzielić nazwiska, ale również przyjął zaproszenie do Zieleńca. W sierpniu 2008 r., w wyjątkowo zimny i deszczowy dzień otwierając nasze pierwsze zawody powiedział: „Każdy może wystartować, ale nie każdy musi walczyć. Czasem jedzie się po to, żeby mieć o czym rozmawiać przez całe życie”.

Nie ma wątpliwości, że to także jego nazwisko przyciągnęło do Zieleńca media i kilkuset uczestników. Od tego czasu co roku wiosną dzwoniłam, żeby ponawiać zaproszenie i zgodę na wykorzystanie na naszej stronie jego wizerunku i jego słów: „Wszystkich miłośników kolarstwa zapraszam do udziału w Mistrzostwach Dolnego Śląska w Maratonie MTB imienia Artura Filipiaka. W Zieleńcu spotkają się ci, którzy podobnie jak ja cenią wyzwania i emocje towarzyszące sportowej rywalizacji. To szansa na zmierzenie się z samym sobą i na uczciwą grę w grupie pasjonatów. Takich jak Artur, młody człowiek, któremu jest poświęcony ten memoriał. Warto tam być”.

Kiedy w 2018 r. uległ poważnemu wypadkowi w Kolonii, apelowaliśmy o wsparcie i z nadzieją obserwowaliśmy postępy jego rehabilitacji. Imponująca była jego siła woli, ta sama, która chłopcu z małej dolnośląskiej wioski pozwoliła sięgnąć po najwyższe sportowe trofea.

Panie Ryszardzie, dziękujemy za wszystko.

Zapraszamy do przeczytania tekstu: Dwaj panowie na rowerach: Ryszard Szurkowski i Stanisław Szozda

oraz obejrzenia relacji z Memoriału w roku 2008.

Aneta Augustyn